Dlaczego jedzenie jogurtów i kiszonek to za mało, by utrzymać zrównoważona florę bakteryjną jelit?

Doradca ds. zdrowia w firmie dr OHHIRA® – Reelika Kalmet – podpowiada, jakie metody pomogą w przywróceniu równowagi mikrobioty układu pokarmowago. Bardzo ważna, jej zdaniem, jest równoległa praca nad dobrostanem fizycznym, zdrowiem ciała oraz dobrostanem psychicznym, praca nad emocjami. Tylko takie połączenie gwarantuje sukces. 

Aby kontrolować emocje, trzeba wejrzeć w siebie i zrozumieć, jakie są przyczyny i skutki przezywanych emocji. Każdy z nas otrzymał w dzieciństwie zestaw „wyzwalaczy” wyzwalających w nim emocje. Czasem trudno sobie to dokładnie uzmysłowić. Objawy fizyczne płynące z ciała są bardziej jednoznaczne. 

„Dbanie o nasz byt fizyczny obejmuje monitorowanie rytmu dobowego – odpowiednią długość i jakość snu, codziennej aktywności ruchowej, zbilansowaną dietę. Te czynniki  wspierają organizm człowieka. Dieta, staje się szczególnie ważna, gdy myślimy o bakteriach żyjących w naszym układzie pokarmowym – bez tych małych żyjątek nie istnielibyśmy. W naszych jelitach znajdują się przeciętnie aż 2 kilogramy bakterii i drobnoustrojów, a nasze zdrowie fizyczne i psychiczne, zależy od tego, czy mają one czym się odżywiać i czy pozostają w stanie równowagi ”- dodaje Reelika Kalmet.

Doraczyni ds. zdrowia w firmie Ohhira mówi, że ​​fermentacja niemal od zawsze była stosowana jako sposób na konserwowanie żywności. Dzisiaj nasza dieta bardzo się zmieniła, a świeżą i żywą żywność można kupić tylko w ekologicznym sklepie lub od znajomego rolnika. I tu pojawia się pytanie – w jaki sposób nasze bakterie przystosowały się do tak szybkiej zmiany?

 „Obecnie można wyróżnić dwa style dietetyczne – dietę zachodnią i tradycyjną” – mówi Kalmet. Tradycyjna to kuchnia śródziemnomorska, azjatycka i orientalna. Dieta zachodnia pochodzi z Ameryki i opiera się na wielu przetworzonych produktach bogatych w mięso, produkty mleczne, makarony, pieczywo oraz produkty o wysokiej zawartości soli i cukru. Dzięki przetworzeniu w żywności zachowało się bardzo niewiele mikroelementów tj. witamin i minerałów. W tym stylu diety pojawia się również silny niedobór błonnika, a nadmiar nasyconych kwasów tłuszczowych i węglowodanów.

Nowoczesna dieta wypełnia żołądek, ale dosłownie głodzi nasze dobre bakterie, a to one  wytwarzają substancje niezbędne nam do życia.

Dieta w amerykańskim stylu tworzy w organizmie ukryte podłoże stanu zapalnego. ponieważ  jest bardzo uboga w składniki odżywcze i błonnik, organizm często jest zmuszony do funkcjonowanie z bardzo małą ilością witamin i minerałów, co wpływa na jego metabolizm. Ponadto jest obciążony zbędnymi dodatkami do żywności, które muszą być stale wydalane, by toksyny nie zaśmiecały organizmu. 

Jedną z odstawowych substancji, której niedobór ma poważne konsekwencje, jest błonnik. Jest on potrzebny do odżywiania bakterii żyjących w naszej okrężnicy. Część witamin i innych dobroczynnych substancji niezbędnych nam do życia, jest produkowana przez te bakterie. Przez mikrobiologów związki te nazywane są metabolitami postbiotycznymi.

Bakterie żyjące w przewodzie pokarmowym wytwarzają także aż  10% naszej energii.

Kefiry, jogurty i kapusta kiszona z pewnością mogłyby wspierać mikroflorę jelitową, ale pod warunkiem, że są wytwarzane tradycyjnymi, domowymi metodami. Z żywności produkowanej przemysłowo, silnie przetworzonej dostępnej w sklepach, nie jest możliwe uzyskanie zbilansowanego posiłku, który utrzymuje bakterie probiotyczne przy życiu.

Ponadto taka żywność zawiera wiele konserwantów i stabilizatorów, których nasz organizm tak nie potrzebuje. 

Kiedy spożywamy pokarmy ubogie w błonnik, bakterie nie mają wystarczającej ilości pożywienia, zaczynają żywic się naszymi własnymi błonami śluzowymi i powodować problemy trawienne. Odpowiednie ilości błonnika i fruktooligosacharydów, które są prebiotykami odżywiającymi dobre dla nas bakterie, pomagają zapobiegać tej sytuacji.

Dlaczego sam kefir i kiszona kapusta nie wystarczą, aby utrzymać równowagę mikrobiomu jelitowego?

Mit, że kefir i kiszona kapusta wystarczą do utrzymania porządku w jelitach, należy już do przeszłości. Jeśli rozejrzysz się po sklepowych półkach, kiszona kapusta, pikle i kefir, które mamy dostępne, zostały poddane pasteryzacji, a podczas tego procesu dobre bakterie zostały tam zniszczone. Przykładowo, ogórki kwaszone w mieszance octu i soli kuchennej są często sprzedawane pod nazwą pikle lub kiszonki mimo, że nie poddane były fermentacji. 

Fermentowane pokarmy, które równoważą jelita, muszą być wytwarzane metodą prawdziwego kiszenia. Nawet wtedy z każdego sfermentowanego produktu otrzymujesz tylko określone rodzaje bakterii, które wytwarzają określone typy postbiotycznych metabolitów . A dla twojego mikrobiomu ważne jest, aby korzystne szczepy bakterii były jak najbardziej zróżnicowane „gatunkowo”. Zatem spożywanie tylko jednego wybranego rodzaju zakwaszanych pokarmów, nie jest wystarczające do zrównoważenia floty bakteryjnej jelit.

Dlatego, by skutecznie wspierać równowagę jelitową, zalecane jest przyjmowanie naturalnie fermentowanych suplementów probiotycznych, które zostały poddane wieloletnim badaniom naukowym. Mają one optymalną liczbę użytecznych szczepów bakterii (probiotyków), błonnika (prebiotyku) oraz postbiotyków – metabolitów wytwarzanych przez prebiotyki.  Są to m.in. minerały, które redukują stany zapalne, krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe i witaminy.

„Połączenie tych wszystkich wyżej wymienionych substancji powoduje, że jelita od razu otrzymują idealne połączenie niezbędnych substancji, które pomagają zrównoważyć ich mikroflorę i  zwiększają odporność całego organizmu” – wyjasnia Kalmet.

Żaden suplement sam z siebie cudu nie zdziała, nie jest magiczną różdżką. Najlepsze  efekty  osiąga się dzięki połączeniu zbilansowanej diety, odpowiednich ćwiczeń i snu i dodatkowo – suplementów wspomagających.